mój syn i ja

Poniżej znajdziesz informacje o moim synu. Przeczytaj je. To ważne, żeby wiedzieć, z jakiego rodzaju wyzwaniami się mierzymy i czy odnajdujesz w tym elementy z Twojego przypadku. Będziesz wtedy wiedzieć, czy ta książeczka i nauka czytania metodą sylabową jest dla Ciebie i Twojego dziecka odpowiednia.

nauka czytania metodą sylabową
nauka czytania metodą sylabową
Jestem przekonany, że zawarte w tym e-booku ćwiczenia mogą być dużym wsparciem dla dziecka z trudnościami edukacyjnymi. Warto spróbować nauczyć czytać metodą sylabową. Najważniejsze na początku jest Twoje zaangażowanie.

Sygnały ostrzegawcze

Na pewno zdajesz sobie sprawę, że zaburzenia ze spektrum autyzmu są bardzo zróżnicowane. Nie ma dla nich jednego wspólnego mianownika, jednej idealnej terapii i jedynego właściwego sposobu pracy. Dzieci, które otrzymują taką diagnozę mogą funkcjonować, zachowywać się w różny sposób. W różny sposób będą też przyswajać wiedzę.

W przypadku mojego syna pierwsze wątpliwości pojawiły się, gdy skończył 2 lata. Choć był dzieckiem kontaktowym, reagującym na otoczenie i wyraźnie rozumiejącym, co do niego mówimy, sam niewiele mówił. Posługiwał się monosylabami. Przed ukończeniem trzeciego roku życia pojawiły się pierwsze proste zdania. Dosyć niewyraźnie wypowiadane, schematyczne i z licznymi błędami składni, ale był to krok naprzód.

nauka czytania metodą sylabową

Szukanie diagnozy

Kolejne lata to wizyty u różnych specjalistów – szczegółowo opisuję to w e-booku.

Diagnozy były diametralnie różne i zmieniały się z czasem. Od „wszystko w porządku, chłopcy tak mają, wyrośnie”, „pod względem neurologicznym wszystko w porządku” przez „to problemy z przetwarzaniem słuchowym”, aż wreszcie do diagnozy, że syn jest w dzieckiem z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, wskazana może być w przyszłości szkoła specjalna, bo mogą być kłopoty z nauką czytania, pisania i liczenia”.

Przez długi czas miotaliśmy się między tymi diagnozami, choć czuliśmy, że choć każda z nich w jakiejś części opisuje nasz problem, to żadna nie pokrywa się w całości z naszymi codziennymi obserwacjami dziecka.

Z perspektywy czasu wiem, że to zupełnie normalne podejście. Nikt nie zna Twojego dziecka tak dobrze jak Ty. Nikt nie spędza z nim tyle czasu, co Ty.

nauka czytania metodą sylabową

Kluczowym odkryciem była opracowana przez prof. dr hab. Jagodę Cieszyńską Metoda Krakowska. Jej elementy wykorzystywane były w zasadzie przez każdego specjalistę, z którym mieliśmy kontakt. Syn był dwukrotnie diagnozowany w krakowskiej siedzibie.

Za pierwszym razem, oprócz opisu ówczesnego stanu syna, otrzymaliśmy wytyczne do pracy. Na kolejnej wizycie, po blisko dwóch latach pracy w domu dowiedzieliśmy się, że osiągnął poziom rozwoju językowego mieszczący się w normie dla dzieci w jego wieku.

Nauka czytania metodą sylabową

Samodzielna nauka stała się koniecznością, gdy certyfikowany przez CMK gabinet, do którego chodziliśmy z synem został zamknięty, a do kolejnego najbliższego mieliśmy kilkadziesiąt kilometrów. Terminy do innych były wielomiesięczne.

Zdałem sobie sprawę, że mimo gotowości do poświęcenia czasu i znacznych sum pieniędzy, zostaliśmy z tym sami.

Postanowiłem, że wykorzystam wszystko to, co już wiem i dowiem się wszystkiego, co możliwe, bo przecież problem sam nie zniknie.  To samo nie przejdzie, czas ucieka, a trudności będą się tylko piętrzyć. Stwierdziłem, że najodpowiedniejsza w naszym przypadku będzie nauka czytania metodą sylabową.

Tak zaczęła się najpierw moja, a później nasza wspólna praca.

Wszystko, czego się nauczyłem i dowiedziałem zawarłem w e-booku, bo wiem, że takich rodziców jest więcej.

stron
0
ćwiczeń
0 +
scenariusze
0

mój syn teraz

Gdy piszę te słowa mój syn jest uczniem IV klasy. Chodzi do szkoły publicznej, do klasy terapeutycznej dla dzieci zagrożonych dysleksją. Dużo czyta – to jego ulubiony sposób spędzania wolnego czasu i wyciszania się. Korzysta z książek z małą czcionką, sięga po skomplikowane teksty, rozwija swoje zainteresowania. Łatwiej komunikować mu się z otoczeniem, wyrażać emocje, funkcjonować w grupie rówieśników.

To więcej, niż kiedyś śmielibyśmy marzyć i dowód na to, że warto próbować.

Takiego przekonania także Wam życzę!